Dostawcy internetowi będą ostrzegać osoby nielegalnie pobierające treści
Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	9d8427c09a6b125d3d2d001152d1a033,46,1.jpg
Wyświetleń:	15
Rozmiar:	6.0 KB
ID:	11513
Chociaż to nielegalne, wielu z nas ściąga z internetu filmy, seriale czy muzykę. Już wkrótce może to być jednak skutecznie utrudnione. Nowy system antypiracki wchodzi do użytku w USA - informuje CNN.
Wiele osób nie wyobraża sobie tygodnia bez najnowszych odcinków swoich ulubionych amerykańskich seriali. Jednak spora część widzów, nie tylko w Polsce, zamiast oglądać je legalnie w sieci lub płatnych telewizjach, ściąga je bezprawnie z internetu. I to już w kilka godzin po premierze. Taki proceder dotyczy oczywiście także innych treści nielegalnie pobieranych z sieci. Twórcy zdają sobie z tego sprawę, dlatego postanowili działać i namówili do współpracy dostawców internetu.
Nowy system, zapowiedziany za około dwa miesiące, będzie ostrzegał, a w razie konieczności karał ludzi, którzy łamią prawa autorskie. Czyli po prostu kradną z sieci filmy i muzykę. System został zapowiedziany w lipcu, a prace nad nim trwały od czterech lat.
Copyright Alert System (CAS), czyli system ostrzegawczy ws. praw autorskich, ma działać w USA w porozumieniu z następującymi dostawcami internetu: AT&T, Cablevision, Comcast, Time Warner i Verizon. Będą oni wysyłać do internautów ostrzeżenia ws. naruszeń praw autorskich. Na tym etapie będą pełnić rolę pośredników - wszystkimi zagadnieniami prawnymi będą zajmować się właściciele poszczególnych praw autorskich, którzy będą m.in. obserwować sieci peer-to-peer, takie jak choćby BitTorrent.
Będą do tego wykorzystywać usługą zwaną MarkMonitor - połączenie pracy ludzi i automatycznych systemów - do śledzenia nielegalnego pobierania plików z sieci. MarkMonitor będzie zbierał adresy IP, na które trafią nielegalnie ściągnięte pliki. W ten sposób nie będą jednak zbierane dane osobowe. Po zebraniu adresów IP, będą one przesyłane do dostawców internetu, którzy będą je przypisywać do konkretnych swoich użytkowników, którym będą wysyłane ostrzeżenia.
Na tym etapie dostawcy internetu będą informować użytkowników, że ich łącze jest wykorzystywane do nielegalnego pobierania treści z sieci. Informacja będzie zawierać sugestie zejścia z "przestępczej drogi" oraz porady jak ściągać treści legalnie. Dostawcy będą także radzić, jak zabezpieczyć łącze, w wypadku, gdy jest ono wykorzystywane do nielegalnej działalności bez naszej wiedzy. Gdy np. nasi sąsiedzi wykorzystują nasze niezabezpieczone wi-fi do ściągnięcia najnowszego sezonu "Dextera".
Ta pierwsza faza została nazwana "edukacyjną", a użytkownik będzie pytany czy zrozumiał ostrzeżenie. Jeśli to nie pomoże, a ten dalej będzie nielegalnie ściągał pliki, wtedy nastąpi faza "średniego karania". Będzie to polegało np. na zmuszeniu do czytania "edukacyjnych materiałów" lub, co dla takiego internauty zdecydowanie gorsze, spowolnienie łącza do takiego stopnia, aby jak najbardziej utrudnić dalsze ściąganie. Przedstawiciele właścicieli praw autorskich oraz dostawcy internetu uspokajają jednak, że opcja całkowitego odcięcia od internetu nie jest brana pod uwagę. Ciekawe jak będzie wyglądało "zmuszenie do czytania". Za karę przez cały dzień zamiast internetu będą się wyświetlały materiały o prawach autorskich? Tego CNN nie precyzuje.
CAS będzie nadzorowany przez Centrum Informacji o Prawach Autorskich (Center for Copyright Information), które skupia między innymi właścicieli treści - takich jak Motion Picture Association of America i Recording Industry Association of America - oraz takie firmy jak Disney, Sony Pictures, FOX, EMI czy Universal.

źródło: onet